niedziela, 24 marca 2013

Majka rośnie ... Mazurek staropolski

Jak ja dawno nie szyłam dla małej dziewczynki, w dodatku bez miary. Moja wnuczka w sierpniu pójdzie pierwszy raz do przedszkola i chcę własnoręcznie uszyć dla niej wyprawkę ubrankowo - woreczkową. Widzimy się często poprzez skype.Wydaje się taka duża, ale czy ubranka będą na nią dobre? Na początek, na próbę -  bawełniana sztruksowa sukienka na podszewce
i spódniczka - rozmiar  98 cm, wykrój z Burdy. Spotkamy się w święta w Pradze i okaże się, czy stroje pasują i czy się spodobają Majce i jej mamie.


Trochę sobie przy okazji tego szycia powspominałam dawne czasy, kiedy w sklepach nic nie było i dla moich córek sama szyłam ubrania, robiłam swetry, czapki itp. z "wystanych"
w kolejkach tkanin czy włóczek.
Szyłam też stroje dla lalek. Przy okazji wiosennych porządków i na fali wspomnień, wyciągnęłam z zakamarków lalki moich córek. Lalki mają ponad 30 lat. Pozują do zdjęcia
w uszytych dla Majki strojach.

Dla lalki w granatowej spódniczce szyłam dawno temu strój krakowianki, ale nie wiem co się
z nim stało. Zostały po nim tylko czerwone korale. W wolnej chwili spróbuję go odtworzyć.


Duża lala przyjechała z Kanady. U nas w domu jest ponad 30 lat, wcześniej służyła innym dzieciom, więc może mieć koło czterdziestki.Trzymana za rękę porusza nogami.
W kieszonce sukienki można schować małą maskotkę:


Lala - niemowlak - zakupiona w Peweksie. Ubranka z sh:

Był jeszcze jeden niemowlak, trochę mniejszy i lżejszy od tego na zdjęciu, ale spodobał się Majce i pojechał do Pragi.

Pod koniec tygodnia będziemy szykować smakołyki na świąteczny stół.
Może przyda się wspaniały przepis na mazurek staropolski zwany "królewskim".
Przepis pochodzi z książki "W staropolskiej kuchni" Marii Lemnis i Henryka Vitry.
W tym roku na święta wyjeżdżam, ale mazurki, jak co roku, będę piekła, i zabieram je ze sobą. Jeden poleci ze mną do Pragi.
Oto przepis:
W donicy ucieramy 35 dkg najlepszego masła "na pianę". Do utartego masła dodajemy 12 dkg cukru pudru, 12 dkg obranych i drobniutko posiekanych (nie mielonych!) migdałów, odrobinę skórki cytrynowej, 37 dkg maki pszennej, 4 ugotowane i przetarte przez sitko żółtka, 1 surowe żółtko i szczyptę soli.
Z podanych składników zagniatamy na stolnicy jednolite w konsystencji ciasto, które powinno "odpocząć" w chłodnym miejscu co najmniej przez godzinę.
2/3 ciasta rozwałkowujemy na grubość palca i wykładamy nim natłuszczoną masłem i lekko oprószoną mąka blachę. Z pozostałego ciasta wytaczamy cienkie wałeczki grubości ołówka i układamy na cieście równomierną kratkę. Cały mazurek smarujemy (przy pomocy miękkiego pędzelka) surowym żółtkiem i pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku na jasnozłoty kolor.
Gdy mazurek ostygnie, wkładamy do kratek dokładnie odsączoną konfiturę (wiśnie, czereśnie, małe truskawki). Całość możemy polać lekkim lukrem utartym z 10 dkg cukru pudru, łyżki gorącej wody i łyżki soku cytrynowego.
Mazurek ten zajmuje ok. pół blachy. Ja piekę trzy mazurki. Każdy oddzielam papierem do pieczenia.
Smacznego.



4 komentarze:

  1. Ubranka dla wnusi są bardzo ładne:-))) Jestem pod wrażeniem lal, mają tyle lat i tak świetnie się prezentują:-)) Dziękuję za odwiedzinki:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się kreacje podobają:) i jestem pewna, że młoda dama je polubi. Ja wprawdzie nie mam córek tylko synów, ale dla starszego też dużo szyłam, np. małe dżinsy z moich dużych:))) Mazurka nigdy sama nie piekłam, raczej baby gościły na moim wielkanocnym stole. Może czas już to zmienić i wypróbować dobry przepis:) Pozdrawiam cieplutko i życzę ciepłych, rodzinnych świąt. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładne kreacje i śliczne lalki! Jak dobrze, że są jeszcze takie domy, w których przechowuje się takie pamiątki z dzieciństwa!

    OdpowiedzUsuń