środa, 22 maja 2013

Z bawełny... i wieści z gniazda

Podczas wiosennych porządków w szafie znalazłam bawełniane cienkie batysty, z których uszyłam letnie bluzki i szorty dla wnuczki:



Wykroje z Burdy nr 6 z 2002 r. i nr 3 z 2009 r. - rozm. 98. Z tych cienkich, ale stabilnych tkanin szyje się wspaniale. Mam nadzieję, że w noszeniu też się sprawdzą.

Z włóczki bawełnianej wydziergałam ubranka i kocyk dla malutkiej lalusi:



Bardzo lubię patrzeć na Majkę, jak bawi się lalkami, jak je tuli, układa na poduszkach, przykrywa kocykami. Przebieranie jeszcze nie jest na topie, więc będę miała czas do skompletowania garderoby. Przyznaję, że lubię te mini robótki.

Skończyłam również szycie poduch z bawełnianej satyny, przepikowanej razem z bawełnianą ociepliną. Poduchy wypełnione są kulkami poliestrowymi. Ubywa mi ich z wielkiego wora, który nieopatrznie zamówiłam, nie zdając sobie sprawy z tego, ile zajmuje miejsca. Ale przynajmniej córki będą miały poduchy. Podobne szyłam już wcześniej. Tym razem to prezent dla drugiej córki. Poniżej zdjęcie zapakowanych już poduszek gotowych do drogi:


Donoszę również, że odzyskałam balkon, po 1,5 miesięcznej "okupacji" przez rodzinę gołębi. Młode gołębie, zachęcane przez mamę wyfrunęły z gniazda na choince. Poniżej zdjęcia z przygotowań do ich pierwszego lotu.


środa, 8 maja 2013

Gry w klasy ... a w gnieździe na balkonie ciasno

Skończyłam mój pierwszy guilt - grę w klasy dla wnuczki zamówioną przez jej mamę.



Żeby nie było wątpliwości, kto wykonał, naszyłam metkę:


A tak wygląda po zwinięciu:


Doszyłam jeszcze poduszeczki z ryżem do noszenia na głowie, podnoszenia palcami nóg, rzucania do celu i do czego się tylko wymyśli. Przypomniały mi się czasy, kiedy szyłam takie swoim córkom do szkoły.

A w gnieździe na balkonie młode już nie takie małe. Rodzice tylko przylatują je dokarmiać, nie siedzą z małymi w gnieździe. Jest tak od kilku dni.


piątek, 3 maja 2013

Nic mi się nie chce... i wieści z gniazda na balkonie (3)

Nie chce mi się chcieć ... Byłam trochę zaniepokojona tym dość długo trwającym stanem - do pracy, z pracy i najlepiej nic nie robić, tylko spać - dopóki nie przeczytałam majowego "Sensu", tzn. też nie chciało mi się go przeczytać, i nawet bym go nie kupiła, ale napis wielkimi literami: "Nic ci się nie chce ... co robić?" zmobilizował mnie do wydania 9,90 zł. A jaka jest odpowiedź: próżnować, leniuchować, spać! Będzie OK! Już dawno nic tak nie postawiło mnie na nogi, jak to przyzwolenie do leniuchowania. Ale że w "Sensie" musi być z sensem, to i jest "8 kroków do odzyskania energii" i nawet "jak przywołać pieniądze". Ale że to "Sens" majowy, a maj dopiero się zaczął, to mam jeszcze trochę czasu na doczytanie. Różnica pomiędzy "jak mi się chce" a "jak mi się nie chce" jest również taka, że w pierwszym przypadku przeczytałabym magazyn od dechy do dechy w ciągu jednego weekendu, a w drugim może to zrobię w ciągu miesiąca. Ale powoli się rozkręcam, co nieco planuję - jeśli o robótki chodzi - i co nieco działam:


Gra w klasy dla wnuczki (quilt) - jestem na finiszu. Zdjęcie nie odzwierciedla kolorów. Tło w rzeczywistości jest szafirowe (flanela), cyfra siedem - niebieska, a czwórka różowa.

A w gnieździe na balkonie robi się coraz ciaśniej i obserwuję coraz  większy ruch. Niesamowite jest to podglądanie  zza szyby ptasich zwyczajów. Pierwszy raz coś takiego mi się przydarza.